Home » RELACJE Z WYDARZEŃ » Rajd trasami gminy…relacja.

Rajd trasami gminy…relacja.

IMG_2023Pogoda w niedzielę 19 pażdziernika to kolejny znak, że działalność sołectwa Mroczki popierają niebiosa, a turystykę rowerową szczególnie. W sobotę wieczorem nic nie wskazywało, rano – nic pewnego, po porannej mszy św. wszystko było jasne – pogoda będzie. Potem już tylko pełen zachwyt aurą – znak jak byk.

  Cechą charakterystyczną naszych wyjazdów jest spory luz i brak dyscypliny – ot taka sobie przejażdżka, której program i trasa kształtuje się w trakcie jazdy.
Trasami rowerowymi pojechaliśmy więc częściowo, częściowo po osiągnięciach samorządu o reszcie decydował czas i indywidualne potrzeby uczestników.

U bram Wiejskiego Domu Kultury w Mroczkach stanęło 21 osób z kilku miejscowości gminy – trzeba podkreślić – najliczniej Wiśniew. Teraz jest ten czas kiedy chwalimy się i zbieramy pochwały za wyremontowany budynek WDK. Lepiej niż w Wiśniewie…lepiej niż w Wiśniewie – prowokował  Krzysztof Kryszczuk – wójt gminy.

Pojechaliśmy przez Daćbogi, Pluty, Tworki, Gostchorz, Stare Okniny, pierwszy przystanek – Radomyśl. W centrum wsi, przed budynkiem Centrum Integracyjno – Edukacyjnego powitali nas gospodarze: Józef Orzyłowski – przewodniczący Rady Gminy i Krzysztof Jastrzębski – sołtys, zapraszając  na ciasto, kawę i herbatę. Przy okazji dowiedzieliśmy się wiele o historii miejscowości, parafii, mieszkańcach. Gospodarze zaproponowali wycieczkę po miejscowości, zwiedziliśmy więc ujęcie wody gminnej sieci wodociągowej: nowoczesne pompy, filtry, agregat prądotwórczy, zbiornik zapasowy, teoretycznie awarii nie powinno być i jak twierdzi konserwator – nie ma. Dowiadując się  po drodze  kto mieszka tu, a kto tu zajechaliśmy do piekarni państwa Ewy i Stanisława Wiśniewskich. Nie tylko bowiem wodę dostarczają nam z Radomyśli, ale także pieczywo. Można powiedzieć Radomyśl ma w gminie znaczenie strategiczne. Państwo Wiśniewscy swoim stałym klientom pokazali gdzie i opowiedzieli jak powstaje chleb i bułeczki po które p. Ula budzi nas klaksonem co dzień rano w dni powszednie. Kolejną dumą mieszkańców Radomyśli jest przystanek kolejowy budowany niegdyś czynem społecznym. Udaliśmy się tam, przejeżdżając obok gospodarstwa Szczepana Wysokińskiego – jednego z najlepszych hodowców bydła i producentów mleka w woj. mazowieckim, nową nawierzchnią asfaltową, drogą – która  wywołała swego czasu spore zamieszanie na forum Rady Gminy. O historii budowy przystanku, nazywanego nieco szumnie stacją opowiedział p. Szymon Salamończyk, poprzedni wieloletni sołtys, społecznik, emerytowany zawodowy strażak. Odprowadził nas jadąc aż do zalewu w Rówcach. W Borkach Kosach przed swą posesją czekał  Mieczysław Borkowski – popularny muzyk ludowy, amator, samouk – ze swą nieodłączną harmonijką ustną – uczestnik wielu naszych rajdów, szczególnie do Jaty. P. Mietek – przez niektórych nazywany „Janko Muzykant” – to człowiek światowy, ze swą harmonijką był już w kilku krajach, m.in. w Japonii. Nieprzeciętny gawędziarz, żartowniś sypie dowcipami jak z rękawa często nawiązując do swych zagranicznych wojaży. Jego problemem jest to, że nie da się grać na harmonijce ustnej i jednocześnie opowiadać kawały…no nie da się. Po odpoczynku na prywatnej posesji Marzeny i Mirosława Izdebskich w Paduchach ruszyliśmy nowo wybudowaną drogą od Mościbród do Zbuczyna, odcinkiem stanowiącym obwodnicę Paduch i Sółd (Sołdów?) w kierunku Kosiork. Nawierzchnia super, teren na razie słabo zaludniony, ale warunki są. Drogę od Kosiork do Helenowa utwardzono i przykryto asfaltem w latach ’90-tych taką technologią, że co i rusz napotykamy potężne wyrwy. Rowerem ominie, ale samochodem…masakra. Przed Helenowem skręcamy w polną drogę na Mościbrody – Zachojniak.  Obok fermy lisów i norek dojeżdżamy do kolejnej nowej inwestycji: uliczka wykonana z kostki brukowej – z pewnością dodaje uroku temu leśnemu zakątkowi, poprawia komfort i samopoczucie mieszkańców. Kontynuując rajd dookoła gminy przecinamy „krajówkę”, przed nami Zakład Mięsny „Mościbrody”, dwór i inne zabudowania tego kompleksu. Zbaczamy nieco w poszukiwaniu starego budynku szkoły podstawowej w.. wówczas Jastrzębiach – Śmiarach, który przed kilku laty miał być tu przeniesiony. Wskazany budynek nie przypomina szkoły ze Śmiar, być może,  wykorzystano w nim tylko bale z tamtego budynku. Za to dwór wraz z otoczeniem – prawdopodobnie najładniejsze miejsce w gminie. Coraz pospieszniej jadąc, bo pózno, a do domu ciągle daleko, skierowaliśmy się do Wólki Wiśniewskiej. Tu niespodzianka: radna Aneta Pszkit i sołtys Paweł Strzemieczny czekają na utrudzonych nieco turystów w Ośrodku Pielęgnowania Tradycji Kulinarnych z poczęstunkiem jak na taki Ośrodek przystało. Miło na chwilę zatrzymać się, skorzystać z gościnności, pożartować. Tu w okolicy wszystko wiśniewskie… z Wólki Wiśniewskiej, obok Myrchy do Stoku Wiśniewskiego,  żegnamy  „grupę wiśniewską” i zanurzamy się w wiśniewski las. Dywan z liści, wszystkie kolory jesieni, przeuroczo, tylko piach pod kołami i raz po raz zsiadamy z rowerów. Z ulgą witamy kolonie Łupiny. Spełniają się małe marzenia: jestem tu po raz pierwszy, choć to tylko kilka kilometrów od domu. Krajobraz malowniczy, swojski, pasące się krowy na łące bądz w bujnej gorczycy, cisza, spokój, wszystko w promieniach zachodzącego słońca. Mała ojczyzna Montewków, Markiewiczów, Mazurów, Grzybów, Cetnarów. Patrząc w kierunku Łupin i podziwiając niewątpliwe piękno tej okolicy nie sposób nie zauważyć, że ludzie mieszkający tu do szkoły mają pod górkę, dosłownie. To żartem, ale jest coś na rzeczy, że zachęty z czasu komasacji do osiedlania się dalej od wsi zawiodły. Te i im podobne kolonie wyludniają się, wymierają. Widać człowiek jako istota stadna lepiej czuje się w grupie, w społeczności. Pod Łupinami ogromny skład słomy, magazyn pewnej firmy produkującej na potrzeby pieczarkarni. Nigdy nie widziałem takiej ilości słomy. Łupiny coraz bliżej, obok podrywają się do galopu dwa konie  – piękny i rzadki widok. Jeszcze rzut okiem na wyremontowany Dom Kultury w Łupinach – też robi wrażenie. Żegnamy kolejnych towarzyszy podróży kończących rajd i zbliżamy się do Śmiar. Na skraju lasu, w sąsiedztwie szkoły nowy krzyż dwuramienny, brzydko zwany cholerycznym – replika historycznego postawionego w czasach epidemii cholery…to już drugi w tym roku w odległości jakichś 50-u metrów, przyznaję – ładny. Jeszcze trochę i jesteśmy w domu, koniec wycieczki, ale nie koniec dnia. Samopoczucie i forma – znakomite – polecam rower w dobrym towarzystwie na wszelkie choroby duszy i ciała.

  Obszar naszej gminy jest na tyle rozległy, że okrążenie go jednego dnia jest zadaniem dość ambitnym dla przeciętnego człowieka. „Nasi” samorządowcy i kandydaci, choć z różnych komitetów: Agnieszka Jadczak, Bożena Rymuza, Andrzej Okniński, Tadeusz Dąbrowski czy Krzysztof Kryszczuk problemów z tym nie mają, sprawdzian wypadł pomyślnie, życzymy sukcesu w wyborach. Pozostali może wystartują za cztery lata? …kto wie.

galeriaikonka

Share Button

DODAJ KOMENTARZ

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>



<<sty 2019>>
PWŚCPSN
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3

NAJBLIŻSZE WYDARZENIA:

    No events
  • RSS
  • Facebook
  • Google+